jeżeli coś Ci się spodobało, masz pytania, chcesz pogadać - napisz do nas:

naszemiszmasze@gmail.com
Moje zdjęcie
mazowieckie, Poland
Czyli trzy - matki, żony i kochanki :) Magda, Justka i Gaba. Szyjemy, malujemy, decoupażujemy, zajmujemy się ceramiką, eksperymentujemy w kuchni i w ogrodzie i na balkonie. No i przede wszystkim-wychowujemy dzieci i mężów (byłych też!).

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Mikro-kursy decoupage

Musimy się pochwalić, że wczoraj z Gabą odbyłyśmy mikro-kursik deku ;) skoda tylko, że fotek nie strzelałyśmy zarówno sobie jak i dzieciakom, które czynnie zapragnęły się  włączyć do nauki ;)))
Gaba, czekam na wykończone prace!!! Buziaki
J

wtorek, 7 grudnia 2010

kilka migawek urodzinowych i Mikołajki :)



...puuuucha jakaś taka się zrobiła na blogu. Justka na szczęście rzerwała ten marazm ślicznymi skrzynkami. Podziwiam i podziwiam.. no masz kobieto talent :) To ja spróbuję wrzucić powyżej kilka migawek z urodzin starszej latorośli. A! Dziś są Mikołajki! Czy wszyscy byli grzeczni???? Ju byłam i prezent dostałam!!!Wczoraj w "biegu" w trybie "ekspress" szyłam skarpety mikołajowe dla dziewczyn. Wyszły jak wyszły ale czasu było mało a i zdjęcia robiłam już po "dorwaniu" się do nich milusińskich..no i pogoda nie sprzyja fotkom..





Buziaki dla Was Wszystkich!!!
Mi cosik renifer dzisiaj pokasłuje :(
-G

sobota, 4 grudnia 2010

Kolonialne skrzyneczki

Ta powędrowała do mojej przyjaciółki z okazji jej (oczywiście 18) urodzin. Misianka - buziaki!!!! :*




 A ta została  u mnie i skrywa moje biżuty przed rączkami najmłodszych...




Tego jeszcze nie było ;)

Mała nowość,co prawda z zeszłego roku, ale na czasie ;))
To dwie prace, które zrobiłam na wymiankę mikołajkowa na forum "Kraina Czarów" (http://www.decoupageforum.bb4u.pl/index.php)  - oba obrazki wykonane w technice decoupage 3D. Niestety zdjęcia nie są najlepsze,bo przed wysłaniem nie miałam czasu na ich fotografowanie, więc musiałam liczyć na życzliwość obdarowanych ;)



niedziela, 17 października 2010

Ceramiczne mydelniczki






Ponieważ udało mi się zrobić ich zdjęcia pokażę jeszcze moje ceramiczne mydelniczki z zeszłego roku,w naturze wyglądają o niebo lepiej ;)

Rakulce


Rakulce czyli wypał raku - dziś przed południem byłam w pracowni na wypale ceramicznym tzw raku, czyli piec na zewnątrz opalany w tym przypadku gazem, potem prace wyjmowane i wrzucane do kotłów z palącymi się trocinami. Wypał nie ma kontrolowanej temperatury więc i prace, które wychodzą są często dużym zaskoczeniem dla autora ;)
Piec:

prace w środku i kotły z trocinami:





Prace:
moja 1 miska raku, niezbyt moim zdaniem udana, wg instruktorki nie dość pozytywnie myślałam o tym sposobie wypału ;)) - czyli 1 koty za płoty, teraz wiem już czym to pachnie, a raczej śmierdzi ;)))
oraz moje 2 naczynka od lewej
a to prace innych uczestników, telefon (SUPER!!!) instruktorki Emilii



oraz rzeżby kobiet instruktorki Żanety (w tle mój "biały" czyli szary pojemnik, miał być biały ze spękaniami (jak na cyferblacie telefonu) ale wyszedł inaczej...









piątek, 8 października 2010

dla Magduchy, która ma mnie opierpapier ...

biegam!!!tzn biegamy (ja i M) żebyś nie myślała, że poprzestałam jedynie na kupnie butów :)) a dzisiaj z braku opiekunki do Pszczoły ( starsza ma "wychodny" weekend) mam przebiec te 5,5 km sama. (no i najlepiej poniżej 40 minut..)Jejuuuu..psycha mi siada od rana bo to jednak lepiej jak widzisz przed sobą stopy M i kiedy to on narzuca rytm i tempo, wie kiedy z biegu przejść w marsz itd. No dobra. o 17 mam być zwarta i gotowa żeby nie biegać samej po ciemku a potem zamiana. A wieczorem to już tylko w błogostanie będę oczekiwać Twojego telefonu :)
p/s obrzydliwe są te staniki do biegania!!!
p/s2 Justka jak Wasze zdrówko bo coś się działo a teraz nie dajesz znaku życia :(

poniedziałek, 4 października 2010

czy ja tu komuś zazdroszczę...

wrzucę coś fajnego i dziwnego (oczywiście nie wszystkie zdjęcia dały się wkleić z albumu i nie wiem dlaczego)
widok z okna hotelowego na Singapur i na cudo architektury Sky Park...Marina
                                        na dalszych zdjęciach będzie widok z tego Sky Parku
            ... jak oni to kurdeee zrobili...????!!!! jak wepchnęli taką wielką łódkę na takie wysokie bloczki????


a to już sam Sky Park i "basenik w chmurkach" -patrzę na tę "głowę" i słabo mi się robi...

Widoczek z Parku na okolicę


A to jakaś wyspa obok Singapuru- w ramach rozrywki i brodzenia zabrali ich polscy rezydenci

e... tam, samemu, nudno i paskudno
a nie lepiej niedzielny spacerek po lesie w Wesołej- podobno lepiej bo z nami i do tego grzyba można spotkać :) - podobno lepiej :)))
a wieczorową porą pobiegać z Miśkiem :)
(wczoraj przebiegliśmy 5,5km ale to dopiero początki więc trzymajcie kciuki!!)

niedziela, 3 października 2010

niedziela

W niedzielę człowiek się nudzi....człowiek się obudzi, zje dobre śniadanie, pośpi po śniadaniu, zwlecze się w końcu ok. południa z wrażeniem, że dzień przez palce przecieka, że to już niedziela a w poniedziałek do roboty znowu i z wkurwem na twarzy bierze się za robotę. Człowiek zaczyna porządki jesienne, letnie do pudeł, jesienne z pudeł do szafy, nie mieści się w szafie ( bo jesienne objętościowo większe) więc nogą dopycha, wszystko wylata i znowu wkurw, potem człowiek stwierdza że pogoda piękna, że psa znaczy sukę trzeba przewietrzyć więc zbiera siebie i męża wylegującego się na kanapie do kupy, psa w smycz ubiera, siebie w trampki i do parku na drugą stronę ulicy.... bo człowiek ma to szczęście, że posiada park niedaleko........


Człowiek dotleniony wróci do domu i zaczyna myśleć o obiedzie więc zaczyna smażyć placki ziemniaczane z kilograma ziemniaków, smaży i smaży a końca nie widać, zapach nieziemski, wszystko jedzie plackami.... super, człowiek kończy smażyć 1253 placek i człowiekowi nie chce się już jeść....standard, człowiek patrzy na zegarek " o k...siedemnasta" a tu nie poprasowane, paznokcie nie pomalowane, obiad na poniedziałek nie ugotowany.
Człowiek żeby jakoś to wszystko ogarnąć otwiera białe wino i zaczyna..... gulasz robić cóż że z kawałkiem własnego palca bo mąż naostrzył noże....lepszy będzie (gulasz nie mąż;) prasować,manicure robić, wszystko na raz .... i tak o 22.32 się zrobiła a człowiek tak zmęczony tą niedzielą jest, że z chęcią jutro pójdzie do pracy;) i będzie czekał z utęsknieniem do następnej niedzieli.....
m.

wtorek, 28 września 2010

Ten to ma pecha..

...albo huragan w Las Palmas i ewakuacja (po bronią w kartonach po "tekstyliach") do Mexico C., albo pył na Malcie i karkołomny powrót zadziwiającymi połączeniami i środkami lokomocji do Europy albo ma bilet do Singapuru a jakoby go nie było bo linia sprzedała więcej biletów niż jest miejsc. Wczoraj dostawałam jedynie smsy z Amsterdamu pod tytułem co za chu...masakra i kilka bardziej niecenzuralnych epitetów- choć na końcu zawsze było Kocham Cię. Zadziwiający zlepek informacji :) No ale już wczoraj było wiadomo, że jednak wszyscy co kupili bilet z Amsterdamu do Singapuru stawili się o czasie więc nie załapał się na lot bezpośredni i znaleźli mu połączenie przez Hong Kong. Wylądował tam jakoś przed chwilą i czeka już na samolot do Singapuru (to nic, że przez zadziwiającą politykę linii lotniczych ma dodatkowe 8 godzin w podróży) Najlepsze jest to że ZGUBILI BAGAŻ! Tak sobie i po prostu. Może ta wielka waliza tez była wirtualna. Ciekawe co Go jeszcze spotka. Teraz to już nawet przestałam mu zazdrościć. Przez te opóźnienia to nawet nie będzie miał czasu obejrzeć najbliższej okolicy.

Zatem apel!! Jako Trzy Siostry "bez endu" (wszystkie widziały reklamę) prześlemy mu dawkę energii- pomysł panny J. bo ona tak odczynia "szkolne złe uroki" :) proszę o podniesienie rączek do góry i wykonanie szamańskiego tańca! I śpiewamy głośno: bez endu..bez endu...bez endu...
-G.

poniedziałek, 27 września 2010

u mnie cisza bo....

....medytuję dzisiaj przy białym winie produkcji chorwackiej ;), "pudelku", "plotku" itp, odmóżdżam się tak w poniedziałek bo mi tęskno do piątku, pogoda się robi do kitu i taka wysłana nie odebrana jestem dzisiaj, odezwę się jutro jak się ogarnę trochę i entuzjazmu we mnie będzie więcej....ech.....jesień idzie, czuję to w kościach...
m.

Ale fajnie Was Widzieć!

Tak jak w tytule posta :) Bardzo miło nam gościć Ciebie Justka ale Borys to dopiero chłopak! Normalnie zaczynam się zastanawiać... czy ze mną wszystko ok bo taka miłość to raczej karalna! Fajny jest i tyle! Nawet nie płakał jak go ciotka wzięła na ręce! :0))) Oczywiście wielkie sorry za Pszczołę. Poćwiczę z nią "cisia"i "ciiii" przed kolejnym spotkaniem. Ech.. R to pewnie chodzi dumny jak paw, że ma taki dobry materiał genetyczny! :)) buziaki i dobrej nocy p/s M leci jednak prze Hong Kong- dziwnym trafem nikt się na samolot nie spóźnił. 16+8 to tak jakoś doba w podróży mu wypadnie p/s2 Magduś? cio taka cisia. Ty to potrafisz robić "ciiiii". Daj znaka!

wtorek, 21 września 2010

Dla mojego M..

poniższa notka dedykowana jest mojemu M...który został wysłany do jak to nazwał w komentarzu pod Magdusiowym statystycznym postem - Miasta Miłości.. I nie myślcie sobie, że jest w zaczarowanym, roziskrzonym neonami Las Vegas, spotkał króla Elvisa czy coś w tym rodzaju.. co to to nie. Biedaczysko siedzi z nosem na kwintę w pospolitym Paryżewie i dlatego domaga się troszeńke uwagi :) Chyba mu tam serio bardzo źle bo siedzi w pokoju hotelowym z mega katarem, popija suchą bagietę taniutkim winkiem za 3 EU. ( wszyscy wiemy jakie są diety a przecież obiecał nam te serwetki!!!) Ale żeby nie było Ci tak masakrycznie to przesyłamy Ci wszystkie trzy domowe dziewczyny MEGA WIELKIE BUZIAKI MAŚLAKI :) WRACAJ DO NAS SZYBKO! (tzn. nie wcześniej niż w piątek bo już do końca tygodnia mamy pełen program rozrywkowy)
papapap :)
p/s specjalne buziaczki od zasmarkanej Pszczoły ;))